Strona nie zdechła, spoko. W piątek spotkanie z prof. Głuszczakiem i wtedy szczegóły.
Miło mi też ogłosić, że na Kontakt 2008 jadą osoby z III, IV i V roku. Reszta się nie zgłosiła.
21 kwi 2008
11 kwi 2008
Kontakt 2007 - wspomnienie

Ponieważ obiecałem, że będą się tu pojawiać dodatkowe informacje oraz żeby uniknąć dłużyzn, pozwolę sobie na absolutnie subiektywny przegląd tego, co widzieliśmy na Kontakcie w zeszłym roku. Oczywiście, napiszę tylko o tym, o czym nie pozwoliła mi zapomnieć moja zaawansowana skleroza.
"Faust", Litwa
Pierwszy spektakl, który zobaczyliśmy, był dużym wyzwaniem. O ile mnie pamięć nie myli, trwał około trzech godzin. Historię "Fausta" zna każdy, więc nie będę pisał o fabule. Natomiast tym, dlaczego warto go było zobaczyć, były absolutnie genialne rozwiązania sceniczne.
Duch jako latająca lampa, klejnoty - szkło (w swej prostocie!), cyrograf - węzeł oraz absolutnie wstrząsające zakończenie pierwszej odsłony (kiedy Faust ma podpisać cyrograf) to tylko kilka z nich.
Beznadziejna była dziewczyna, grająca Małgorzatę. Trema? Także polski przekład (z początku XX wieku) zupełnie nie pasował.
"Gazeta Wyborcza" napisała, że spektakl był słaby, bo długi. A moim zdaniem, "GW" jest słaba, bo ma za duży format.
"Śmierć komiwojażera", Niemcy
Spektakl obleśny, zalatywał mało ambitnym niemieckim kinem erotycznym.
Z jednej strony - metafizyczna scenografia (podobna do tej z "Hebdy Gabler"), z drugiej - odrażająca dosłowność. Brak smaku i gustu, unikanie metafory tam, gdzie była potrzebna.
Wielka kreatywność reżysera - przedstawienie zupełnie niepodobne do dramatu, choć sam test przytaczany dosłownie.
Aktorzy - wspaniali! Po prostu.
Spektakl zajął trzecie miejsce. Pierwszego i drugiego nie widzieliśmy, ale ten zasługiwał na coś bliżej końca.
"Syn wujka Stefka", Węgry
Dyplomatycznie powiem, że była to interesująca propozycja. Nikt właściwie nie pamięta fabuły, tylko jakieś migawki. Chodziło mniej więcej o to, że rodzina ze wsi przyjeżdża do Budapesztu, do wujka Stefka, a później - w ramach rewizyty, on, wraz z synem, jadą na wieś. I tam syn ginie. Koniec.
Jednak przedstawienie to miało momenty godne przypomnienia. Przede wszystkim, rolę zegara pełniły w nim gąsiory i przesączające się z jednego do drugiego wino. Po drugie - świetne operowanie światłami (metro, winda). W końcu - pierwszy raz na żywo widziałem dom w pudełku.
Specyficzny bardzo.
Teremin, Czechy
Według mnie (i nie tylko), najlepszy spektakl, jaki widzieliśmy. Historia oparta na życiu faceta, który wynalazł instrument, na którym grało się zupełnie bez dotykania, tylko za pomocą ruchów rąk. We wszystko to wplątuje się jeszcze wywiad, Teremin zostaje agentem, potem ucieka do USA...
Trzymający w napięciu przez cały czas, bardzo efektowny, dobrze wykorzystana przestrzeń sceniczna i możliwości aktorów. Spektakl utrzymany nieco w konwencji filmowej, ale to, w tym wypadku, zaleta. Absolutnie oszałamiający.
No i główna rola - Teremina. Takiego aktorstwa chcemy!
Śmierć Dantona, Węgry
Wielka scenografia. Didaskalia. Mnóstwo śpiewów.
Nuda. Wyszliśmy po pierwszym akcie.
"- Wrócicie? - Spytała nas z nadzieją dziewczyna w szatni.
- Nie warto."
Cóż. Zaoszczędziliśmy prawie 2 godziny naszego cennego życia.
Konkurs na recenzję

Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie ogłosił konkurs na recenzję "Mistrza i Małgorzaty", którego premiera, jak pamiętamy, miała miejsce 4 kwietnia 2008 roku.
Objętość do 3000 znaków. Więcej informacji (w tym terminy) w ogłoszeniu przy planach. Tutaj będą w przyszłym tygodniu.
7 kwi 2008
Kontakt 2008

Informacje istotne: koszt będzie oscylował w okolicach 120-150 zł (w tym dojazd i nocleg) i niewykluczone są zwroty (jak to miało miejsce w latach poprzednich). Na razie nie robimy jeszcze zbiórki, niech każdy w spokoju ducha rozważy, czy będzie zainteresowany uczestnictwem.
Informacje krytyczne: proszę, aby każdy rok specjalności wybrał osobę, która w niedługim terminie będzie zbierać pieniądze. Byłoby mi niezmiernie miło, gdyby osoby te do końca tygodnia przesłały swoje namiary na torun2008@tlen.pl.
FAQ:
1. Czy to prawda, że robisz listę chętnych?
Nie, robieniem list i zbieraniem pieniędzy zajmą się osoby z poszczególnych lat.
2. Od kiedy można się zapisywać?
Najprawdopodobniej od przyszłego tygodnia. Wtedy też będzie wiadomo, po ile dokładnie zbieramy.
3. Czy wiadomo, kiedy dokładnie pojedziemy?
Nie, choć najprawdopodobniej będzie to weekend plus dzień (może dwa?).
4. Czy wiadomo, na jakie sztuki pójdziemy?
Jeszcze nie. I, znając życie, przez długi czas będzie to niewiadomą.
5. Czy to ty ustalasz terminy i repertuar?
Nie, ja tylko organizuję zbiórkę pieniędzy.
6. Czy warto jechać?
Tak.
7. A dlaczego?
Bo za śmieszne pieniądze można zobaczyć świetne sztuki z całego świata (nasz teatr się chowa). A poza tym toruńskie noce są bardzo klimatyczne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)